1000zł dla matek - czy dla wszystkich? - Kuncio.com
341
single,single-post,postid-341,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
baby-821625_1280

26 lip 1000zł dla matek – czy dla wszystkich?

Macierzyństwo to nie jest taka prosta sprawa.

Pomijając już kwestię opieki i bycia w pracy przez 24h na dobę przez 7 dni w tygodniu, dochodzi jeszcze kilka innych rzeczy, do których można zaliczyć finanse, a także powrót do pracy na etat.

Na bycie matką należy spojrzeć w sposób globalny.

Kobiety chcą być matkami, ale często uzależniają ten fakt od innych czynników, z których szczególnie ważna jest stabilność i bezpieczeństwo.

W czasach, gdzie królują umowy śmieciowe, a o pracę za godziwe wynagrodzenie nie jest łatwo, trudno powiedzieć, że są to sprzyjające warunki na zakładanie rodziny. Mogłoby się wydawać, że ostatnio zaproponowany przez rządzących pomysł pomoże odmienić złą passę urodzeń i sprawi, że matki przestaną się bać.

A mianowicie chodzi o projekt, którego założeniem jest wypłacanie 1000zł matkom przez rok od momentu urodzenia dziecka. Pomysł jak najbardziej pozytywny, ale….. No właśnie, pojawia się pewien haczyk. Po pierwsze, projekt nie obejmie wszystkich matek, a jedynie te, które są bezrobotne, mają umowy śmieciowe – czyli umowy, które nie gwarantują zasiłku macierzyńskiego – oraz uwaga…. matki, odprowadzające podatki do KRUS-u.

Wszystko byłoby fajnie, ale pojawia się pytanie, skąd państwo weźmie pieniądze na wypłatę tych świadczeń? O ile rozumiem, że na taką pomoc mogą liczyć osoby na umowach śmieciowych (w końcu to tak naprawdę trochę państwo pozwoliło na taką formę zatrudnienia i jest po części winne lawinie zawierania takich umów) i bezrobotne (choć są na tym świecie różne kategorie bezrobotnych), to nie rozumiem za bardzo, dlaczego w gronie osób, którym trzeba pomóc znalazł się KRUS.

Każdy z nas wie jak to z tym KRUS-em jest. Polska uczciwość jest powszechnie znana, często w KRUS-ie są osoby, które tam być nie powinny, a jest to ich sposób na ucieczkę od ZUS-u i ściąganego przez tę instytucję comiesięcznego haraczu. No i wszystko fajnie, niech tam sobie uciekają, ale jeśli już się na to decydują to płacenie uciekinierom 1000zł co miesiąc jest lekką przesadą.

Niestety tak to już jest, że nie można dogodzić wszystkim. A kombinowanie jednych działa na niekorzyść drugich, najczęściej tych uczciwych.

Jednym słowem pomysł ciekawy, ale jest jeszcze wiele do poprawy. Możliwe, że jak już będzie po wyborach, pomysł zostanie zapomniany, a problem jak był będzie i sam się nie rozwiąże. Nie pozostaje nam nic innego jak czekać na rozwój sytuacji.

 

No Comments

Post A Comment