5 rzeczy, które robię, a których dotąd nie robiłam - Kuncio.com
298
single,single-post,postid-298,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
dream-333815_1280

02 cze 5 rzeczy, które robię, a których dotąd nie robiłam

Można by napisać o rzeczach, które robiłam, a których teraz nie robię. Jednak ostatnio takie zestawienie znalazłam, więc przewrotnie postanowiłam napisać coś odmiennego. Tym bardziej, że faktycznie, jak tak pomyśleć, trochę się tego nazbierało. :)

  1. Chodzę wcześnie spać

Dodałabym nawet, że czasami bardzo wcześnie. Zdarzały się dni, w których godzina 21 była ostatecznym deadlinem. Choćbym nie wiem jak chciała nie mogłam utrzymać otwartych oczu. To takie uczucie, gdy masz wrażenie, że ktoś położył Ci na powieki tonę żelaza i jeszcze przytrzymuje, a Ty w ogóle nie możesz sobie z tym poradzić. Myślę, że wielu z Was dopada ta sama tona żelaza. Niewyspanie i zmęczenie to chyba najczęstsza przypadłość, dotykająca rodziców. No, ale cóż. Trzeba to przetrwać. Zawsze można powtarzać sobie jak mantrę, że kiedyś będzie lepiej, a godzina 8.00 wcale nie będzie taka odległa jak teraz.

  1. Krzyczę

Tutaj sprostowanie, bo to robiłam, ale gdy miała pojawić się Pola obiecałam sobie, że nie będę. Rzeczywistość zweryfikowała moją obietnicę,  wyszło jak to często bywa, czyli kupa. Aczkolwiek myślę, że lepszym sformułowaniem byłoby stwierdzenie, że mówię stanowczym głosem, choć pewnie moja mama powiedziałaby, że jest to krzyk – no, ale babcie mają odmienny próg wrażliwości niż inni ludzie, zwłaszcza jeśli chodzi o ich ukochane wnuczęta. :) Oczywiście jak większość rodziców zarzekałam się, że nie będę podnosić głosu, będę chodzącą oazą spokoju. Wszystko przyjmę dzielnie na pierś. W sumie wszystko przyjmuję, ale gdy dostaję w twarz miską z jedzeniem, a potem kubkiem z wodą, sorry, ale moja cierpliwość się kończy. Wszystko wszystkim, ale jedzenie we włosach to jedna z rzeczy, których nie zniosę.

  1. Jem w ukryciu

Głównie chodzi tu o słodkości, gdy nadejdzie w końcu upragnione weekendowe popołudnie mam ochotę usiąść, wypić kawę i zjeść pyszne ciacho. Ostatnio zauważyłam, że najczęściej je jadam, gdy Pola ma swoją drzemkę, czyli około godziny 11. W ten sposób doszłam do wniosku, że najzwyczajniej w świecie się ukrywam. Po prostu chcę zjeść w ciszy ciasto i nie chce się nim dzielić. Taka jest brutalna prawda. Poza tym chyba mam prawo na małe przyjemności i delektowanie się smakiem w ciszy i skupieniu.

  1. Chodzę z radością do sklepu

Wcześniej chodziłam z radością do sklepów odzieżowych, obuwniczych i tym podobnych. Obecnie radość sprawia mi również chodzenie do osiedlowego spożywczaka. Może teraz nie jest to już tak „atrakcja”, ale pamiętam, gdy pierwszy raz po porodzie wyszłam z domu. Było to 2 tygodnie po urodzeniu się mojej córki. Nie było mnie raptem 1,5h a naprawdę dobrze mi to wyjście zrobiło. Pierwszym miejscem mojej poporodowej wędrówki był…. Rossmann. Na dodatek pojechałam tam po chusteczki nawilżane. No, ale liczy się fakt. To pokazuje jak niewiele czasami trzeba do szczęścia.

  1. Wstaję bladym świtem

Pod pojęciem blady świt kryje się godzina wręcz nieludzka, a mianowicie 5 rano. Na szczęście w tym roku nie było zbyt wielu dni, w których nasza córka zdecydowała się wstać o tak wczesnej porze. W zeszłym roku było o wiele gorzej. Czasami miałam wrażenie, że taki stan rzeczy trwa w nieskończoność. Obecnie wstajemy z reguły o 6 rano. Godzina nadal niezadowalająca, ale możliwa do wytrzymania.

 Tę listę można by pewnie poszerzyć, jednak już te kilka punktów można dopasować do wielu rodziców. Myślę, że wielu z Was odnajduje tutaj siebie. :)

No Comments

Post A Comment