A wszystko zaczyna się od fasoli - Kuncio.com
16175
single,single-post,postid-16175,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
ciąża

02 sie A wszystko zaczyna się od fasoli

Pierwsze tygodnie to niewiedza. Niewiedza że rośnie we mnie maleńka fasola, z której za 9 miesięcy będzie mały człowiek. Czasami można zauważyć jakieś pierwsze symptomy, aczkolwiek można je sobie wmawiać, szczególnie jeśli bardzo chcemy powiększenia rodziny.

A gdy już wiemy, wtedy zaczyna się nasza 9-miesięczna droga. :) Nie zawsze usłana różami.

Zasadniczo mówi się, że ciąża to wspaniały stan, stan błogosławiony. I patrząc ogólnie to faktycznie tak jest, jednak o ile ciąża to nie choroba, co niektórzy powtarzają jak mantrę, to jakby nie patrzeć to stan wyjątkowy. Stan, który wymaga zmiany stylu życia, wymaga zwolnienia. W sumie można powiedzieć, że już od tego momentu dziecko staje się naszym nauczycielem, nauczycielem slow life, o czym pisałam już kiedyś w jednym wpisie.

A jak to jest z tą ciążową drogą?

Scenariuszy jest zapewne wiele, bo ile kobiet tyle historii, jednak wiele z nich nakłada się na siebie i jest wspólna dla większości ciężarnych. Nie przywołuje tutaj skrajnych sytuacji, a także tych, które dotyczą kobiet, które całą ciążę muszą walczyć o jej utrzymanie. Chodzi o typowe 9 miesięcy i bolączki kobiet, które w tym czasie muszą zmagać się z różnymi dolegliwościami.

I trymestr

Czyli czas, w którym dowiadujemy się, że rośnie w nas fasola, a przynajmniej większość kobiet się o tym dowiaduje. :) Tak naprawdę oprócz notorycznej senności moje pierwsze trzy miesiące przebiegały bez większych zmian, zarówno w pierwszej jak i w drugiej ciąży. Człowiek mieści się jeszcze w swoje ciuchy, a przynajmniej w większość. Można jeszcze prowadzić w miarę normalny tryb życia, no chyba że od początku większość czasu spędza się w toalecie, walcząc z mdłościami. Mnie na szczęście ciągłe wizyty w toalecie ominęły i mogę śmiało powiedzieć, że gdyby nie chęć ciągłego spania pierwsze trzy miesiące byłyby prawie idealne. :)

II trymestr

Chyba najlepszy czas w całym okresie ciąży. W którym znika zmęczenie i z reguły również mdłości, chociaż nie jest tak u wszystkich kobiet. Zasadniczo wracają siły, jeśli czujemy się dobrze, możemy prowadzić aktywność fizyczną. Może nie taką intensywną jak przed ciążą, jednak w mojej ocenie wszelkie ćwiczenia są mile widziane. Zresztą, gdy tylko mogłam, chodziłam na zajęcia pilates, fit ball czy zdrowy kręgosłup i czułam się po nich świetnie.

Oczywiście wszystko należy robić z głową i w granicach własnych możliwości, więc gdy pod koniec ciąży czułam, że już czas trochę odpuścić, zrezygnowałam z intensywnych ćwiczeń.

Poza tym to czas, w którym brzuszek jest już delikatnie zaokrąglony, a jednocześnie aż tak nie przeszkadza, a my nie przytyłyśmy jeszcze zbyt wiele. Niektórym kobietom to w ogóle zazdroszczę, że przytyły tyle co nic, czego niestety nie mogę powiedzieć o sobie. :)

W II trymestrze z reguły czujemy się dobrze. W moim przypadku minęła senność, ale pojawiły się bóle pleców, które z tygodnia na tydzień tylko się pogłębiały i tak będzie aż do porodu. Poza tym pojawiły się problemy z żylakami, głównie na nogach, ale i krążeniem. Jednak nie wszystkie kobiety tak mają, więc nie ma się co na zapas martwić. :)

Pamiętajmy jednak, że żylaki nie dotykają tylko nóg i warto o tym pamiętać, a jednocześnie nie wstydzić się powiedzieć o tym lekarzowi. Jest to normalne, tym bardziej, że rośnie w nas człowiek, który coraz więcej waży, zwiększa się objętość krwi, zmienia się środek ciężkości i samo dziecko może uciskać różne miejsca, powodując ból, dyskomfort i ogólne problemy zdrowotne.

III trymestr

Większość ciąży za nami, teraz zaczyna się już oczekiwanie na poród. Dla wielu kobiet jest to czas, który po prostu trzeba przetrwać, bo po II trymestrze euforii nadchodzi czas spadku formy.

Rozpoczyna się też syndrom nazwany wiciem gniazda. Hormony przez całą ciążę robią swoje, ale w mojej ocenie w tym okresie jeszcze bardziej doskwierają, a huśtawki nastrojów są prawie że codziennością ciężarnej.

W mojej ocenie to chyba najgorszy okres ciąży, przynajmniej patrząc na moje ciąże. Głównie dlatego, że jest się ociężałym, źle się sypia, plecy bolą coraz bardziej, a nogi puchną tak, że nie można zmieścić się w żadne dotychczas ubierane buty. Zasadniczo czeka się już na rozwiązanie. Pojawia się też chód „kaczuszki”, to właśnie po nim stwierdziłam, że już jestem na ostatniej prostej. :)

Na co jeszcze trzeba się przygotować?

W sumie oprócz wymienionych dolegliwości jest ich znacznie więcej. Bo może  doskwierać nam zgaga, bóle podbrzusza, skurcze łydek. Może pojawić się rwa kulszowa, problemy z nietrzymaniem moczu, biegunki i na tym lista się nie kończy.

Patrząc całościowo mogę stwierdzić, że zasadniczo lubię siebie i ten mój brzuszek. Jedyne co mi przeszkadza to wszystkie niedogodności i nadmiar kilogramów, ale samą ciążę uważam za piękną i dodającą kobiecie uroku, przynajmniej w większości przypadków. :) Jednak coś w tym jest, że kobieta w ciąży promienieje, po niektórych Paniach naprawdę to widać.

 

 

 

No Comments

Post A Comment