Drapieżnik w koloratce - Kuncio.com
537
single,single-post,postid-537,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
claws-197049_1280

15 mar Drapieżnik w koloratce

Trudny temat. Nawet bardzo trudny, ale należy go poruszyć, a wręcz trzeba, bo najgorsze co można zrobić to milczeć. W moim odczuciu milczenie to poniekąd takie trochę ciche przyzwolenie. Powody milczenia są różne – strach, wstyd, niegodzenie się z rzeczywistością i pewnie można by wymieniać jeszcze więcej. Dostęp do dużej liczby dzieci, znajomość sytuacji rodzinnej, a także samo stanowisko skłania niektórych do wykorzystywania swojej władzy nad innymi. Ofiara, która wie, że tak nie powinno być, często się na to godzi, między innymi z wcześniej już wspomnianych powodów. Ponadto nie ma komu o tym powiedzieć albo boi się reakcji innych, bo czy ktoś jej uwierzy?

Dlaczego poruszam ten temat?

Zdecydowałam się poruszyć ten, pewnie dla niektórych drażliwy albo niewygodny, temat nie tylko dlatego, że jest to istotny problem, dotyczący tej nazwijmy to grupy zawodowej, ale również dlatego, aby zastanowić się dlaczego zjawisko pedofilii występuje wśród osób duchownych, bo występuje – jedna z najnowszych produkcji filmowych, w której przedstawiono skalę zjawiska to Spotlight.

Od razu dopowiem, że oczywiście pedofilia występuje w skali całego świata i nie dotyczy tylko księży. Tak naprawdę pedofilem może być każdy, nawet nasz sąsiad. Piszę w rodzaju męskim, ponieważ statystycznie w większości są to mężczyźni.

Jednak zamierzam zastanowić się, nie nad tym skąd w ogóle bierze się ta dewiacja, ale dlaczego występuje z taką siłą wśród określonych osób, a duchowni są tego idealnym przykładem. Mam co do tego własną teorię.

Anatomia drapieżnika

Każdy mężczyzna ma w sobie łowcę. Łowcę, który może być też drapieżnikiem. Mówię to z czystym sumieniem. Jednocześnie nie oznacza to, że każdy jest owładnięty wypaczonym spojrzeniem na świat. Ponadto Ci wypaczeni dzielą się na tych aktywnych i uśpionych. Aktywny to po prostu ten, który już teraz działa i krzywdzi dzieci, a uśpiony może o tym myśli, ale coś go jeszcze blokuje albo jeszcze nie wie, że należy do kategorii uśpionych.

No i właśnie, tutaj dochodzimy do opcji wstępowania w służbę Bogu. Społecznie rzecz ujmując, ksiądz to osoba pobożna, można nawet pokusić się o stwierdzenie nieskazitelna, bynajmniej taka powinna być i jej stanowisko niesie takie przesłanie. Jak widać rzeczywistość może wyglądać inaczej.

To, że wśród księży mamy pedofilów nie wynika z samego faktu bycia księdzem, ale z tego, że jest to „stanowisko”, po którym nikt się nie spodziewa złych intencji. To tak podobnie jak z policjantem – liczysz, że będzie Twoim wybawcą a nie oprawcą, jego stanowisko i atrybuty, które posiada jeszcze to nasze przekonanie wzmacniają. Kolejną kwestią jest fakt, że z racji tego, że nikt się po duszpasterzu nie spodziewa takich a nie innych zachowań powoduje, że jest on bardziej bezkarny. Ukrywa swoje prawdziwe oblicze za sutanną, wręcz ją do tego wykorzystując. I co najważniejsze nie ponosi kary, tak jak inni zboczeńcy, mimo iż się od nich niczym nie różni. W związku z tym ponawia swój proceder w następnych parafiach (jedyną jego karą jest przeniesienie, które jak dla mnie jest w pewnym sensie nagrodą).

Tutaj dochodzimy do kwestii, której nie rozumiem. Jakim trzeba być człowiekiem, czy też w tym przypadku instytucją, bo nie wierzę, że przełożeni nie wiedzą o praktykach co niektórych księży, aby móc godzić się na takie zachowania, tym bardziej wśród osób, które powinny być wrażliwe na krzywdę innych. Pocieszeniem jest to, że również w tym skostniałym, patriarchalnym, nieidealnym świecie pojawiają się jakieś zmiany, a bynajmniej ich zalążek – chodzi mi głównie o księdza z Dominikany i odzew kościoła na tę sytuację.

Jako obywatele powinniśmy o tym mówić, a co najważniejsze nie powinniśmy wybielać zachowań, których się wybielić nie da. Powinniśmy żądać ukarania sprawców bez względu na to kim są, bo w tym momencie nie jest to istotne i osobiście mam to w dupie. Każdy pedofil powinien trafić tam, gdzie jego miejsce. Nie do jakiegoś tam aresztu kościelnego, ale do prawdziwego więzienia. Mało tego, taki duchowny powinien zostać ukarany dla przykładu – może okazałoby się, że nagle obniży się liczba osób z powołaniem, co tylko potwierdziłoby, że część z nich wstępuje w szeregi kościelnej armii z premedytacją do szerzenia zła, a to z kolei podkopałoby wizerunek kościoła, który i tak musi mierzyć się z upadaniem jego autorytetu. W sumie patrząc na różne wydarzenia nie jest to niczym dziwnym.

Powyższy tekst nie ma na celu obrażania konkretnych osób, bo jak we wszystkim nie można przyczepiać każdemu tej samej łatki. Jego celem jest pokazanie pewnego mechanizmu i sposobu myślenia, a także tego, że po części sami dajemy pozwolenie na obecność potworów w naszym otoczeniu.

1Comment
  • Bookendorfina Izabela Pycio
    Posted at 09:26h, 18 listopada Odpowiedz

    To prawda, że w pewien sposób sami dajemy przyzwolenie, nie dostrzegając na czas niepokojących objawów czy symptomów, lecz niezwykle trudno je uchwycić, sprawcy potrafią się doskonale maskować. Każdy, ale to bezwzględnie każdy pedofil, powinie ponieść zasłużoną karę, w tym przypadku nie uznaję jakichkolwiek usprawiedliwień tych przerażających czynów, które zmieniają psychikę dziecka już na całe życie.

Post A Comment