Historia smoczkowa - Kuncio.com
Każdy ma swoją historię smoczkową, a bynajmniej każdy którego dziecko smoczek używa. Trzeba to przeżyć i podejść do sprawy na luzie. To najlepsze wyjście.
smoczek
15909
single,single-post,postid-15909,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
historia smoczkowa

26 wrz Historia smoczkowa

Był lekiem na moje zbolałe uszy. Pomocą, gdy wszystko inne zawodziło, a moje słowa uchodziły w przestrzeń kosmiczną. Nieoceniony przy nocnych pobudkach.

Niby taki zwykły, a niezwykłe rzeczy robił. :)

Był czasami pójściem na łatwiznę, to fakt. Zresztą chyba większość rodziców używa go właśnie dlatego, że jest łatwiej, że gdy jest krzyk i płacz to on jeden jest w stanie zatrzymać zbliżający się armagedon. A gdy na początku jest się zagubionym można po niego sięgnąć i z reguły rozwiązuje to, co wydawało się nie mieć rozwiązania.

Na temat smoczków krąży wiele historii. A to że powodują próchnicę, krzywe zęby, seplenienie. Należy go „odstawić” od dziecka w wieku 14 lub najpóźniej 24 miesięcy i pewnie można by jeszcze więcej na ten temat powiedzieć.

Może i powyższe historie są prawdą. Niestety nie zapoznałam się z badaniami na ten temat, nie poszukałam również rzetelnych informacji, ponieważ najzwyczajniej w świecie kierowałam się własną intuicją, która przyznaje, w pewnym momencie została wyparta przez głosy mówiące o tym jaki powinien być następny krok przy pozbywaniu się smoczka. Na szczęście nie na długo.

To, co wiem na pewno jeśli chodzi o smoczkową drogę to, że każde dziecko, gdy się już do niego przyzwyczai nie może się z nim rozstać. I tutaj zaczyna robić się trudniej i trochę pod górkę. Bo gdy zaczyna zmieniać się sytuacja i smoczek przestaje już być w naszej władzy, a staje się rekwizytem we władzy dziecka, rozstanie z nim nie będzie łatwe.

Przestraszona tym niezbyt łatwym rozstaniem miałam moment, w którym wpadłam w pewnego rodzaju amok i moim celem było natychmiastowe usunięcie smoczka z naszego życia. Było to uczucie, które nie pojawiło się nagle, ale kumulowało się we mnie.

Gdy moja P. zaczęła mówić irytowało mnie bardzo, gdy mówiła ze smoczkiem. Wtedy poradziłam sobie z tym problemem, bo za każdym razem, gdy P. mówiła odpowiadaliśmy, że niestety nie możemy jej zrozumieć i do mówienia smoczek trzeba wyciągać. Ja jako matka mająca przygodę z logopedią obawiałam się seplenienia, więc byłam na tym punkcie bardzo przewrażliwiona.

Później na naszej drodze, mojej i K., stanął kolejny dylemat. Magiczny wiek dwóch lat, który szybko minął i nawet się nie obejrzeliśmy, a P. miała już 2,5 roku i nawrót do ciągłego noszenia smoczka, który nie pomagał tylko przy nocnych przebudzeniach, jak zazwyczaj, a stał się elementem codziennym, a bynajmniej P. chciała, aby tak było. Po walce z wiatrakami jaką odbyliśmy. W jednym wpisie pisałam również o naszym pomyśle ze smoczkową wróżką i przyniesieniem jakiegoś prezentu np. butelki. Przestaliśmy walczyć. Doszliśmy do wniosku, że za bardzo odsunęliśmy się od podszeptów naszej intuicji i że P. powinna sama oddać smoczek wtedy kiedy będzie gotowa, bo wtedy unikniemy całej afery z tym związanej.

Nie wiem dlaczego tak długo dochodziliśmy do takich wniosków. I całe to szarpanie się z tą całą smoczkową historią było niepotrzebne. No może oprócz wyciągania smoczka do mówienia, bo to nadal uważam, że ma znaczenie.

Po tym jak podjęliśmy decyzję o zaprzestaniu bezsensownej walki, która tylko stresowała naszą córkę, nie czekaliśmy długo na to, o co tak walczyliśmy. Pewnego dnia P. oddała smoczek w zamian za ciastko. Zwykłe ciastko, które jadła nie pierwszy raz. Tak po prostu bez afery. Smoczek spłynął w czeluściach naszej toalety, oczywiście nie dosłownie, ale było spektakularnie, bynajmniej jeśli chodzi o dźwięki. :) P. chciała bardzo zobaczyć widowisko, jednak usłyszała tylko plusk wody, bo oczywiście smoczek został zutylizowany w inny sposób. 😉

Tego dnia i następnego, szczególnie w nocy, było kilka zapytań o dyda, ale to na tyle. I tak smoczek zniknął z naszego życia bezpowrotnie.

Gdyby kiedykolwiek ktoś zapytał się mnie jak pozbyć się smoczka?

Odpowiedziałabym, że bez emocji. Na spokojnie, we właściwym czasie dziecko samo zakomunikuje kiedy jest ten moment. Oczywiście trzeba wypatrywać możliwości i z nich korzystać, ale nie na siłę. Można próbować, jednak w mojej ocenie naciskanie nic nie da, a może tylko wywołać frustrację u malucha.

Wyluzujmy, a jednocześnie bądźmy bacznymi obserwatorami i nim się obejrzymy smoczek sam zniknie z naszego życia. :)

4 Comments
  • Radosna Chata
    Posted at 17:33h, 29 września Odpowiedz

    Szczerze? Żadne z moich dzieci nie miało smoczka i wcale z tego powodu nie cierpieliśmy 😉

    • magda
      Posted at 17:43h, 29 września Odpowiedz

      Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie dzieci potrzebują smoczka. Tylko się cieszyć jeśli Was to ominęło. :)

  • yakie fayne
    Posted at 18:48h, 29 września Odpowiedz

    Moja Młoda nie była nauczona używać smoczka więc jedynie się nim bawiła 😀

  • Kasia
    Posted at 18:50h, 29 września Odpowiedz

    Nas też smoczek ominął, ale podobna do twojej taktykę przyjęłam przy odpieluchowaniu. Cieprliwie czekam 😉

Post A Comment