I cały czas się dziwię - Kuncio.com
369
single,single-post,postid-369,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
baby-216876_1280

02 paź I cały czas się dziwię

Jak mogło minąć tak szybko 21 miesięcy. W tak krótkim czasie całe moje życie zostało wywrócone do góry nogami, oczywiście w pozytywny sposób. I nadal banalnie się dziwię, że czas ucieka mi przez palce.

Obracanie na boki, pierwszy uśmiech, wodzenie wzrokiem, siadanie, raczkowanie, chodzenie – można by wymieniać jeszcze długo. Od momentu pojawienia się Poli w naszym życiu starałam się jak najlepiej zapamiętać każdy dzień, każdą minutę, bo wiedziałam, że to, co dzieje się teraz niebawem będzie już przeszłością, nostalgicznym wspomnieniem wrytym w pamięć.

Kiedyś dziwiłam się, jak można zasnąć przy karmieniu dziecka. Przestałam, gdy mnie samą to spotkało i to bardzo szybko, bo już w pierwszym miesiącu życia mojej córki. Tak naprawdę nigdy nie byłam tak zmęczona, jak w pierwszym okresie po porodzie, co widać nawet na zdjęciach, które dobitnie pokazują tamtejszą wagę, a podkrążone oczy totalne umęczenie.

Pamiętam dobrze mój spadek formy i chroniczny brak snu, bo to, że teraz widzę wszystkie wspomnienia w kolorowych barwach nie oznacza, że przez całą dobę świat był różowy. Oj czasami się działo… szczególnie wtedy, gdy po drugiej godzinie noszenia na rękach i wcześniejszym niewyspaniu padałam na twarz. I też się dziwiłam, jak takie małe dziecko może wykończyć. Wszyscy mówią o radości, niepojętym szczęściu i innych euforycznych sprawach, co jest oczywiście prawdą, ale ta druga strona macierzyństwa jest spychana na bok, jakby nie chciało się o tym mówić albo co gorzej czuło się obawę, że mówienie o swoim zmęczeniu będzie odebrane jako coś złego, bo przecież prawdziwe matki muszą być zawsze cudownie umęczone.

O ile cudowne umęczenie jest możliwe – i wiem co mówię, bo czasami zdarza mi się nadal padać na twarz, ale uśmiech mojego dziecka jest silniejszy niż mój upadek i jakoś utrzymuje mnie na nogach – o tyle nie występuje w przyrodzie nieustannie. :) Czasami trzeba samemu sobie powiedzieć, że ma się dość i zwolnić, o czym pisałam już w poście Dziecko nauczycielem slow life. Zwolnić i podążać w zgodzie ze sobą. :)

Pewnie jeszcze czeka mnie trochę zdziwień. No bo życie to trochę takie zadziwiające jest, inaczej byłoby nudno.

I ten uciekający czas, niby wszyscy o tym wiedzą i jest powszechnie wiadome, że teraźniejszość mija bezpowrotnie, ustępując miejsca przyszłość. A nadal się dziwię, że tak szybko, za wcześnie i że chciałabym czasami wolniej, aby móc celebrować każdą chwilę dokładniej. Mimo wszystko staram się to robić i wyciskam minuty jak cytryny, uchwytując je w kadry. Wszystko po to, aby móc do nich wracać, rozpamiętywać i żyć z myślą, że jeszcze wiele dobrych chwil przede mną i wiele sytuacji, które pewnie mnie zdziwią. :)

No Comments

Post A Comment