Jak poradzić sobie z zatokami? Tym bardziej jeśli jesteś w ciąży. - Kuncio.com
16102
single,single-post,postid-16102,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
Jak radzić sobie z przeziębieniem w ciąży

09 lut Jak poradzić sobie z zatokami? Tym bardziej jeśli jesteś w ciąży.

Ciąża to stan, w którym na wiele rzeczy należy uważać. Do jednych z nich na pewno zalicza się przyjmowanie leków, które można brać tylko w uzasadnionych przypadkach i po konsultacji z lekarzem.

Mimo to, przy wielu dolegliwościach, można sobie pomóc w sposób naturalny, wzmacniając organizm i próbując radzić sobie z drobnymi infekcjami.

Jako alergik wiem jak uciążliwy może być katar i kaszel. Po pierwszej ciąży notorycznie łapałam jakieś infekcje. W ciągu jednego roku 3 razy brałam antybiotyk. W końcu miałam tego dość, bo ile można się faszerować i to nie tylko antybiotykami, ale i kroplami do nosa na sterydach i tabletkami. Oczekiwałam, że lekarz powie mi również co mam robić, aby wspomóc organizm, bo czułam, że coś jest nie tak. Na moje słowa, że to już trzeci antybiotyk w tym roku lekarze tylko rozkładali ręce.

Popadłam w błędne koło. Gdy rozpoczynał się czas mojej alergii, bardzo szybko łapałam infekcję, dochodził ból gardła i wchodziło mi na zatoki. Przez to zatykało się mi lewe ucho, które i tak nie jest idealne, gdyż ma wiele zrostów po wykonanych w dzieciństwie zabiegach. Do tego każde nasilenie alergii powoduje obrzęk trąbki słuchowej, co za tym idzie zawalone zatoki też temu uchu nie służą i koło się zamyka.

Zaczęłam działać.

Po pierwsze w ruch poszedł imbir, który staram się pić codziennie – po prostu zaparzam dość dużą ilość, czasami dodaję cytrynę i miód, a czasami stosuję tylko imbirowy wywar. Po pierwsze ma właściwości przeciwzapalne, a po drugie jest wskazany przy niestrawności, wymiotach i nudnościach, czyli dla kobiet w ciąży idealny, szczególnie w pierwszym trymestrze ciąży.

Drugą sprawą jest witamina c, chyba większość z nas gdy przychodzi przeziębienie pierwsze po co sięga to witamina c. W ostatnim czasie wspomagam się sokiem z aceroli i staram się jeść jak najwięcej produktów, zawierających tę  witaminę, jak chociażby kiszona kapusta. :) ciąży w ogóle mogłabym ją jeść kilogramami!

Kolejnym specyfikiem, którym wspomagam się na co dzień jest pokrzywa, a konkretnie napar z pokrzywy. Oczywiście najlepiej by było mieć pokrzywę z własnych zbiorów. Ja takiej nie mam, ale może w tym roku się to zmieni. Gdy jest się alergikiem, zaczyna doceniać się jej właściwości. Pokrzywa zwiększa poziom histaminy, jest bogatym źródłem witaminy c, ale i żelaza.

To są moje podstawowe sposoby, które w ostatnim czasie stosuję w profilaktyce, ale i w przypadku infekcji, która atakuje moje zatoki. Tak się wspomagam.

A jak radzę sobie z zatokami?

Najpierw zaczynam je masować. Trzeba spróbować rozluźnić wydzielinę, szczególnie jeśli nam zalega. Przygotowuję następnie miksturę: pół ampułki soli fizjologicznej, a do tego 5 kropli wody utlenionej. Odchylam głowę do tyłu i zakraplaczem – ja mam szklany – wkraplam sobie miksturę. Jeżeli będzie bardzo piekło można na drugi dzień dać trochę mniej kropli.

Pieczenie będzie naturalną reakcją jeżeli w zatokach jest zalegająca wydzielina. Kurację należy stosować codziennie tak długo, póki występuje ból i czujemy w ciągu dnia że spływa nam coś po gardle lub mamy uczucie zatkanego nosa.

Następnie przystępujemy do ssania oleju słonecznikowego, czynność tę wykonujemy przez jakieś 15-20 minut. U mnie z reguły jest to krótszy czas, bo nigdy nie mogę dotrwać do tych dwudziestu. :) Ważną rzeczą jest, aby tego oleju nie połykać, tylko wypluwać!

Gdy skończymy z olejem, najlepiej będzie jeśli umyjemy zęby, a następnie wypłuczemy jamę ustną wodą połączoną z wodą utlenioną, aby wszystko zdezynfekować.

Kurację należy stosować tak długo jak jest taka potrzeba. Może to trwać nawet miesiąc albo i dłużej. Ważna jest systematyczność, której czasami u mnie brakuje, więc może dlatego ten czas się u mnie wydłuża. Na pewno jest to kuracja, która się sprawdza, o czym sama się przekonałam.

W połączeniu ze wspomaganiem organizmu, o którym pisałam wcześniej, faktycznie przynosi rezultaty.

Mi pomaga, innym również. Czy pomoże Tobie? Tego nie wiem. Musisz spróbować. :)


 

Wpis w żaden sposób nie ma zastąpić porady lekarza. Jest tylko i wyłącznie opisem metod stosowanych przeze mnie, a nie poradą lekarską.

7 Comments
  • Karola
    Posted at 07:11h, 10 lutego Odpowiedz

    Mi najbardziej pomaga napój z imbiru, miodu i cytryny. Ostatnio właśnie tak udało mi się zwalczyć dość poważne przeziębienie. Jednak ważne by nigdy nie dodawać tych składników do wrzącej (lub bardzo gorącej) wody- ponieważ tracą wtedy swoje właściwości. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest też codzienne picie naparu z czystka- niesamowicie wzmacnia odporność (jednak z tego, co pamiętam nie jest on polecany dla kobiet w ciąży). Pozdrawiam

  • Aleksandra
    Posted at 19:20h, 13 lutego Odpowiedz

    Szkoda, że tego nie czytałam w drugiej ciąży. Zatoki mocno mi dokuczały!

  • Katarzyna Bonczek
    Posted at 20:02h, 13 lutego Odpowiedz

    Swietny wpis. Skorzystam z Twoich porad!

  • Iza - Kobieca Strona Mamy
    Posted at 20:17h, 13 lutego Odpowiedz

    Co za szamańskie sposoby ;D Wiesz, nigdy nie miałam problemów z zatokami (odpukać!), dlatego pewnie nie słyszałam o takich domowych sposobach na radzenie sobie z nimi. Bardzo ciekawe jest połączenie soli fizjologicznej z wodą utlenioną – proste i naturalne. Wypróbuję przy następnym katarze :)

    • magda
      Posted at 07:11h, 14 lutego Odpowiedz

      Początkowo też byłam sceptycznie nastawiona, jednak nie miałam nic do stracenia. :) Mi pomaga i jakoś od dobrych 4 miesięcy udaje mi się uniknąć poważnych infekcji. Gdy tylko jakaś się pojawia od razu zaczynam kurację. :)

  • edyta
    Posted at 20:25h, 13 lutego Odpowiedz

    Nigdy wcześniej nie słyszałam o takim sposobie radzenia sobie z zatokami i katarem. Warto spróbować :)

  • Magda M.
    Posted at 10:44h, 14 lutego Odpowiedz

    Próbowałam ssania oleju w poprzedniej ciąży. Dałam radę tylko kilka razy, później wygrały mdłości 😉

Post A Comment