Łokieć zawsze wygrywa - Kuncio.com
433
single,single-post,postid-433,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
child-72724_1280

17 gru Łokieć zawsze wygrywa

Podobno mężczyźni mają bardzo twardy sen. Tak twardy, że nie są w stanie usłyszeć płaczu własnego dziecka, nawet jeśli łóżeczko znajduje się tuż obok.

Moja wrodzona, kobieca intuicja mówi mi, że jest to zwykła ściema, powtarzana niczym mantra, dlatego dla wielu Panów staje się faktem – w końcu sami zaczynają wierzyć, że tak naprawdę jest.

A jak wygląda prawda?

Prosto.

Twardy sen = lenistwo i zrzucenie obowiązku nocnego wstawania na drugą połowę.

Mogłabym rzec, że przeżyłam to na własnej skórze, ale byłoby to kłamstwo. :)

Aczkolwiek czasami napotykałam na opór, który z czasem ustąpił całkowicie.

Gdy przychodzi wyczekiwana godzina „zero” – w naszym przypadku jest to przedział między 19.00 a 20.00 – przychodzi również czas wytchnienia, czas zasypiania naszej córki. Można w końcu pokontemplować i pobyć sam na sam z własnymi myślami. Dla nas był to również czas, w którym trzeba było podjąć decyzję, kto jako pierwszy wstaje do Poli w nocy – mamy średnio dwie pobudki, czasami jedną nad ranem, a przy idealnym dniu nawet żadnej, ale są to sporadyczne przypadki.

No więc jest to też czas decyzji.

Każdy musi się określić, a wybór nie zakłada opcji: nie wstaję. Solidarnie, po równo trzeba się podzielić. Tak samo sytuacja się ma z porannym wstawaniem w weekendy. Każde z nas ma prawo do jednego dnia wyspania się, według mnie jest to sprawiedliwy podział. Po co mamy wstawać razem i być oboje niewyspani? W końcu trzeba sobie pomagać.

To jak Krzyś? Ja w sobotę, Ty w niedzielę? – tak to mniej więcej wygląda.

W nocy jakoś tak z automatu się wymieniamy, bo sen naszej córki i jego głębokość zależy od dnia, ale gdy była mniejsza i budziła się regularnie dwa razy w nocy, określaliśmy kolejność. Naprawdę tak było i się sprawdziło.

Skoro się sprawdziło, to o co chodzi z tym łokciem?

A mianowicie, że nie od razu było pięknie. Początki – jak to zwykle bywa – były trudne. To była taka walka z emocjami. Kto szybciej pęknie i wstanie jako pierwszy – z reguły przegrywałam. :) To była też taktyka mojego męża, którą chciał się wymiksować z nocnych pobudek. Niestety taktyka ostatecznie nieskuteczna. :)

I w tym momencie tej historii pojawił się łokieć.

W pierwszych miesiącach życia Poli, Krzysiek zasypywany był różnego rodzaju pytaniami związanymi oczywiście z dzieckiem. Również o to czy wstaje w nocy, co oczywiście potwierdził i usłyszał odpowiedź.

Ja to do mojego dziecka nie wstawałem. Zawsze miałem twardy sen.

Ja też mam twardy sen, ale moja żona ma twardszy łokieć. :)

To jedno zdanie tłumaczy wszystko. Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.

No Comments

Post A Comment