Mówisz, że nie chcesz mieć dzieci - to znaczy, że kłamiesz? - Kuncio.com
274
single,single-post,postid-274,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
baby-539968_1280

16 maj Mówisz, że nie chcesz mieć dzieci – to znaczy, że kłamiesz?

Wczoraj na Uniwersytecie Wrocławskim odbyła się konferencja, której echo przewija się przez całą Polskę.

Jeden z prelegentów stwierdził, że kobiety, które mówią, że nie chcą mieć dzieci kłamią lub miały traumatyczne przeżycie, które sprawiają, że wyparły z siebie tę potrzebę. Tak na marginesie opinię wyrażał, jak to zwykle bywa, „znawca” kobiecej natury, czyli mężczyzna. :) Zasadniczo nie ma naukowych dowodów potwierdzających, że jest to jakieś zaburzenie.

Patrząc z perspektywy młodej matki, muszę mimo wszystko nie zgodzić się z tą tezą. I nie dlatego, że jestem feministką, bo w ogóle się w ten nurt nie wpisuję. Uważam, że każdy powinien być traktowany jednakowo bez względu na płeć, ale nie ma to nic wspólnego z feminizmem, a raczej ze zwykłym szacunkiem i poszanowaniem godności drugiego człowieka. Nie mam nic przeciwko temu, gdy mężczyźni otwierają i przepuszczają mnie w drzwiach, bo wydaje mi się, że to raczej kwestia dobrego wychowania.

Jednak wracając do meritum.

Wyjątki od reguły istnieją i zawsze będą istnieć. To, że kobiety są w sensie biologicznym zdolne do rodzenia dzieci nie oznacza, że wszystkie chcą je mieć.

Posunę się nawet dalej.

 Niektóre kobiety nie powinny mieć dzieci i pomijając przypadki dzieciobójczyń, po prostu wydaje mi się, że nie wszystkie muszą być na to gotowe i czuć taką potrzebę. Nie wszyscy ludzie na ziemi zdolni do rozmnażania muszą posiadać potomstwo. Może należałoby dostrzec w tym nawet pewną mądrość, bo czy dziecko w takiej rodzinie byłoby szczęśliwe?

Od razu uprzedzam, że absolutnie nie propaguję tu aborcji, bo nie o to tu chodzi.

Ważne jest uświadomienie sobie swoich uczuć, a nie kierowanie się oczekiwaniami społeczeństwa. Nie uszczęśliwiajmy innych tylko siebie.

W tym momencie mogę przedstawić tylko swój punkt widzenia. Zawsze chciałam mieć dzieci i uważam, że posiadanie potomstwa to jeden z największych darów, ale nie oznacza to, że marzyłam o zostaniu matką i byłam na to gotowa w wieku 18 lat. Oprócz kwestii biologicznych pozostają jeszcze psychologiczne. Oczywiście przez 9 miesięcy można przystosować się do zmian, ale wydaje mi się, że w przypadku, gdy nie było się gotowym na rodzicielstwo może być to znacznie trudniejsze, a może nawet niewykonalne. Jak najbardziej jestem za tworzeniem rodzin, w których są dzieci, ale za tworzeniem niewymuszonym społecznie.

Wyjątki się zdarzają i to jest fakt.

Dlaczego więc nie mogłyby się zdarzyć właśnie w kwestii chęci posiadania dzieci?

No Comments

Post A Comment