Nie marudź, nie lukruj. Zrównoważ swoje macierzyństwo. - Kuncio.com
Gdy pojawia się dziecko ważne jest zrównoważone macierzyństwo. Dlatego nie marudź, ale i nie lukruj. Daj toczyć się sprawą w naturalny sposób.
zrównoważ swoje macierzyństwo
15818
single,single-post,postid-15818,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-8.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
Zrównoważone macierzyństwo

02 wrz Nie marudź, nie lukruj. Zrównoważ swoje macierzyństwo.

Wczoraj przeczytałam bardzo fajny tekst na jednym z blogów, który z resztą śledzę i który polecam, a mianowicie mowa o Nishce i jej ostatnim wpisie: Mój plan na bycie mamą niemowlęcia.

I zgodzę się z Natalią, że optymizm jest nam wszystkim potrzebny, nie tylko matkom. W końcu jako społeczeństwo jesteśmy uznawani za to marudzące.

Jednak gdy ja urodziłam Polę miałam wrażenie, że otaczają mnie same szczęśliwe matki. Takie, które z uśmiechem trzymają dziecko przy cycku, gotują obiad, a nogą podtrzymują odkurzacz. Wszystko jest u nich super i na dodatek karmią piersią, a mi za bardzo nie szło i to nie tylko z cyckiem, ale i z obiadami i sprzątaniem. Tak, jak słyszycie. Początki nie były jak z bajki.

Zastanawiałam się wtedy jakim cudem te wszystkie kobiety są takie szczęśliwe, bo mnie jeszcze i 4 tygodnie po porodzie bolało w krzyżu, byłam skrajnie zmęczona i do tego nawet do toalety trudno było mi się wyrwać. I wtedy szczerze im zazdrościłam i zastanawiałam się – jak one to robią, dlaczego ja tak nie potrafię i tak naprawdę wstydziłam się tych myśli, bo uważałam, że mi nie wypada, że powinnam skakać pod sufit, ale jakoś nie mogłam i nie potrafiłam. Niby się cieszyłam, ale jakoś tak inaczej.

Na szczęście ten stan odszedł w zapomnienie i jak na to patrzę z perspektywy czasu to pewnie w jakimś stopniu dopadł mnie baby blues. Dlatego uważam, że właśnie powinno się mówić, szczególnie na początku i przy pierwszy dziecku, o swoich uczuciach. O naszych obawach i czasami powiedzieć, tak szczerze:

tak, jestem zmęczona. Moje macierzyństwo jest świadome, ale czasami czuję się bardziej zmęczona niż zwykle.

Nie oznacza to, że mam marudzić. Choć muszę przyznać, że mi się to zdarzało, aż sama stwierdziłam, że w tym marudzeniu sama siebie wkurzam. Mam również wrażenie, że mój stan umysłu był związany z tym wszystkim, co dzieje się wokół ciężarnej. Z wiedzą, którą przyswoiłam i z tym, że chciałam być supermatką. Wszystko robić jak należy, nie popełniać błędów. Myślałam, że skoro przeczytałam kilka książek wszystko będzie prostsze, a ja będę matką na medal.

Otóż nie! Tak się nie da.

I tak naprawdę wszystkie złote rady powinno się wysłuchać, ale postępować według tego co podpowiada instynkt. Z reguły jego podpowiedzi są lepsze od podszeptów „życzliwców”.

Dlatego ja zalecam zrównoważone macierzyństwo, w którym powinno znaleźć się miejsce na chwilę wytchnienia, na wypowiedzenie na głos słów, będących po prostu stwierdzeniem a nie biadoleniem:

Dzisiaj mam dosyć. Potrzebuję choć 5 minut wytchnienia. 

Wystarczy to powiedzieć. Bez zbędnego marudzenia. Nie wstydzić się tego, że czasami po prostu nie ma się siły i nie mieć sztucznego, przyklejonego na siłę uśmiechu. Bo gdy przedobrzy się z lukrem może to prowadzić do wymiotów.

Osobiście jestem orędowniczką zdrowego rozsądku, umiłowania życia, zatrzymania się na chwilę i celebrowania małych rzeczy. Bo warto uchwycić jak najwięcej w tym, tak naprawdę, krótkim okresie dorastania naszych dzieci.

My nasze chwile staramy się celebrować.

celebrujemy chwile

Układamy puzzle z tatą

Szaleństwa rodzinne

Przesada w każdym przypadku działa negatywnie.

Macierzyństwo to naprawdę piękna sprawa. Nawet mimo pojawiających się, jak we wszystkim, trudności. Mówię to z pełną świadomością.

Wraz z mijającymi miesiącami i dorastaniem mojej córki, moja wewnętrzna matka również ewoluuje. Czuję, że idę w dobrym kierunku. A wszystko dlatego, że zaczęłam w końcu słuchać siebie. Olałam „dobrych” doradców i najzwyczajniej w świecie w wielu momentach odpuściłam. Po prostu pozwoliłam na naturalny bieg wydarzeń i to chyba najzdrowsze rozwiązanie.

6 Comments
  • Radosna Chata
    Posted at 09:36h, 05 września Odpowiedz

    Doskonale ujęte :)

  • Joanna
    Posted at 09:51h, 05 września Odpowiedz

    Pewnie, że tak każdy potrzebuję 5 minut dla siebie my kobiety jako matki również potrzebujemy chwili wytchnienia. :) I tak jak mówisz nie trzeba marudzeniem tego komunikować światu. Zawsze wychodzę z założenia, że spokojna rozmowa więcej w niesie niż pół słówka, marudzenie, czy złośliwość.

  • Bizimummy
    Posted at 10:32h, 05 września Odpowiedz

    Bardzo ważne jest wsparcie szczególnie partnera. Jeśli relacja między rodzicami jest dobra i ufają sobie, to kobieta będzie miała mniejsze obawy przed powiedzeniem głośno, czego potrzebuje i czego ma już dosyć. U mnie na początku nie było lekko. Często ryczałam i nie dawałam sobie rady. Dzięki partnerowi uspakajałam się i on doskonale wiedział, w którym momencie potrzebuję czasu dla siebie. To było nieocenione.

  • Patrycja Szymaszek
    Posted at 13:44h, 12 września Odpowiedz

    Myślę, że każda mama boryka się z podobnymi problemami i ma podobne do Twoich przemyśleń. Ja także na początku chciałam być matką idealną, ale już teraz wiem, że choćbym na rzęsach stawał nie dam rady wszystkiego sama udźwignąć. Do tego są potrzebne dwie osoby – mama i tata. Macierzyństwo daje wiele radości, jednak czasami potrzebujemy chwili wytchnienia, jak każdy człowiek i nie należy mieć z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia :) Pozdrawiam serdecznie

  • Szkolne inspiracje
    Posted at 14:32h, 12 września Odpowiedz

    Najważniejsze jest wsparcie partnera lub innej bliskiej osoby. Masz rację. Każdy potrzebuje chwili dla siebie.

  • Z naciskiem na szczęscie
    Posted at 14:58h, 12 września Odpowiedz

    Jednak ten cudowny uśmiech prawie każdego ranka wszystko wynagradza. Pozdrawiam :)

Post A Comment